WTOREK Z GÓREK DO GÓREK

Wtorek, 18 kwietnia 2023 r., czyli piękne, wiosenne popołudnie (+15 st. C.) spożytkowałem na spacer, rozpoczynając podróż w Górach Kampinoskich (od Sosny Powstańców 1863 r.) i tamże go kończąc.

Czerwonym, a następnie zielonym szlakiem przeszedłem obok Parowów Dupnych (nazwę wziąłem z mapy KPN) do Babskiej Góry (ok. 4 km.), następnie żółtym szlakiem (ok. 2 km.) do Polany Posady Łubiec, a potem czerwonym szlakiem do OOŚ Karpaty (2 km.). Tam zboczyłem lekko w bok, aby obejrzeć mostek nad Kanałem Olszowieckim (bardzo urocze miejsce na niebieskim szlaku). Następnie powróciłem na obraną wcześniej trasę i po przejściu ok. 1,5 km. byłem już w OOŚ Zamczysko, gdzie odwiedziłem grodzisko z XVIII w. Następnie powróciłem czerwonym szlakiem (2 km.) do Górek. Super trasa, polecam - jak to w tygodniu, żadnego piechura i zaledwie kilku rowerzystów. Wiosna budzi się ze snu zimowego.

I taką oto wersję dla podróżników zamieściłem na grupie fb - Kampinoski Park Narodowy - spacery. Jednakże prawda jest trochę inna, bo spacer ten został przeze mnie lekko wydłużony o około 6 kilometrów, a to za przyczyną zegarka, który w którymś momencie znikł z mojej ręki. Zegarek może nie miał wartości pieniężnej, bo już zdążył się lekko postarzeć, a i nowe modele mocno go wyprzedziły. Jednak dla mnie miał wartość mocno sentymentalną i dodatkowo bardzo dobrze wymierzał ilość kroków w dodanej do niego aplikacji.

Tak więc, kiedy na ok. 7 km. spostrzegłem, że zegarka na ręce nie ma, odtworzyłem zrobione wcześniej zdjęcia. Tak oto spostrzegłem, że jeszcze przed Babską Górą dumnie zdobił moją rękę. Postanowiłem wówczas, że część trasy powtórzę i w swoim zamierzeniu nie pomyliłem się nawet troszkę. Zegarek leżał bowiem na środku szlaku nieopodal Babskiej Góry. Po odnalezieniu zguby zacząłem wracać do Górek, ale żeby nie było monotonnie, trasę obrałem tuż obok. Okazało się, że jest to stary ślad puszczańskiego, zielonego szlaku. W ten oto sposób szczęśliwie powróciłem do Górek Kampinoskich a zegarek, w którym urwał się pasek, kilka dni później naprawiłem u jednego z warszawskich zegarmistrzów.

Koło Zamczyska i Sosny Powstańców przechodziłem w marcu zeszłego roku... TUTAJ. Posadę Łubiec widziałem już w tym roku, ale wówczas nie zauważyłem fundamentów starej leśniczówki... TUTAJ.








































































Komentarze

Popularne posty z tego bloga

BUNKRY W CYBULICACH MAŁYCH

TRUSKAWSKA NORDIC'KA DYCHA

KAMPINOSKIE DEBŁY O ZACHODZIE SŁOŃCA