ZIMOWY STYCZEŃ Z DOZĄ ŚNIEGU (T3)


Styczeń przepołowiony, czyli po aktywnym początku roku przyszedł czas na... dalszy aktywny czas :-) W pracy, w związku z moim odejściem na zaopatrzenie emerytalne, właściwie wszystko już zostało dopięte na ostatni guzik. Wszystkie raporty zostały złożone i rozpatrzone pozytywnie. Nawet w środę otrzymałem pozytywną decyzję w związku z tzw. "pasionką". W ten sposób zaliczono mi więcej niż 2 lata pracy na roli. Przypomnę tylko, że dokumentów w tej sprawie nie potrafiłem złożyć przez ponad 10 lat. Na odchodne jednak udało się. Pozostał jeszcze miesiąc, podczas którego chciałbym doprowadzić do zakończenia wszystkie te sprawy, których podjąłem się wcześniej i które obiecałem zakończyć. Nauczyłem się też chodzić i pracować w swoich nowych "progresach". Niestety ciśnienie mam cały czas podwyższone, na szczęście w tym tygodniu zrobiłem pierwszy krok, aby coś temu zaradzić. Waga stanęła na szczęście w miejscu, ale i tak kilka kilogramów trzeba będzie zrzucić. Ruszamy...


W poniedziałek, 16 stycznia 2023 r. w pracy miałem urlop. Po aktywnym ostatnim weekendzie pospałem trochę dłużej, po czym porobiłem poweekendowe newsy na swoje strony internetowe (linki do nich znajdują się w zeszłotygodniowym wpisie... TUTAJ. Córuś namówiła mnie na popołudniowe lodowisko w Izabelinie. Przez moment było nawet pusto, ale po szkolnym dzwonku na zmrożoną płytę wpadły dzieci i było dość głośno i ekspresyjnie. Na okoliczność jazdy na łyżwach założyłem nawet swoje nowe minusy, czyli okulary zakupione w zeszłym tygodniu, tuż po tym jak... to se kur... polatałam :-) Próby orkiestry nie było, więc wieczorem obejrzałem swoje ulubione od 2000 r. "M jak Miłość" na TVP 2.


We wtorek , 17 stycznia 2023 r. niby miałem być w pracy i nawet pojechałem do niej z rana, ale ostatecznie wziąłem wolne. Jeszcze przed południem byłem na zapisanej wizycie u lekarza, żeby skonsultować to utrzymujące się podwyższone ciśnienie. I właściwie było tak, jak w tym wierszyku Juliana Tuwima... "Kowal go zbadał, miechem podmuchał, Zajrzał do gardła, zajrzał do ucha, Potem opukał młotem kowalskim I mówi: "Wiem już, panie Trąbalski! Co dzień na głowę wody kubełek oraz na trąbie zrobić supełek". I chlust go wodą! Sekundę trwało I w supeł związał trąbę wspaniałą!". Jednym słowem dostałem skierowanie na wiele różnych badań i zalecenie, żeby przyjść z wynikami ponownie - wówczas Pani doktor postawi diagnozę i powie co dalej - leczenie, dieta, czy proszki. Później pokręciłem się po mieście, porozwoziłem tabliczki MSI, pojechałem do Decathlonu ponownie obejrzeć bieżnie, uczestniczyłem w posiedzeniu gminnej komisji skarg, wniosków i petycji oraz załatwiłem w Wyględach bardzo ważny temat związany z produkcją swoich płaskich tabliczek.



Ale to nie wszystko na wtorek, bo po tym jak poprzez niedzielny wpis na facebooku obiecałem, że pójdę na trening nordic walking - postanowiłem to zrobić. Na godz. 18.00 stawiłem się w GOSiR w Zielonkach-Parceli przy ul. Południowej 2B, aby razem z innymi wziąć udział w rozgrzewce i w treningu. Było wesoło i zarazem energetycznie, przeszliśmy też spacerem ok. 3 km. - 3 razy dookoła boisk. Na treningu były osoby zaawansowane i nowe, które zostały gdzieś ta nominowane w gminnym challenge. Treningi odbywają się we wtorki, czwartki i w soboty. Postanowiłem, że jak tylko będę miał czas, to będę na nie chodził. 



Trening trwał około 1,5 godziny, więc mając jeszcze cały wieczór przed sobą poszedłem na spacer dookoła wsi. Wszelkie zauważone usterki i niedociągnięcia lub zrealizowane tematy obfotografowałem i następnego dnia zgłosiłem do Urzędu Gminy Stare Babice lub do Eko-Babic (zapomniany Toy Toy na nieczynnym placu zabaw w Lipkowie, naprawiony, a zgłoszony wcześniej nieczynny hydrant w Janowie i brak szyb w wiacie przystankowej w Starych Babicach).













W środę , 18 stycznia 2023 r. cały wieczór po pracy rozwoziłem tabliczki. Pogoda była na +2 st. C i z lekkim opadem deszczu. Ogród wygląda więc jak późną jesienią.













W czwartek, 19 stycznia 2023 r. po pracy rozwiozłem resztę tabliczek i będąc na warszawskiej Pradze wpadłem jeszcze do Toyoty na Żeraniu pooglądać nowe modele, w tym nową Yaris (osobiście wolę grafitowe) i do Decathlonu, aby ponownie obejrzeć bieżnie (na Targówku jest większy wybór niż na Bemowie) oraz kupić spodnie na swoje leśne spacery. Na trening nordic walking nie poszedłem, bo i tak padał deszcz. Nadmieniam, iż fakt, że oglądam nie przesądza, że zakupię, bo i tak mam tego teraz bardzo dużo. Najpierw posprzedaję zbędne składniki mienia ruchomego, a potem będę myślał co dalej.







W piątek, 20 stycznia 2023 r. po pracy spojrzałem na pogodę (+2 st. C) i powiedziałem sobie - idę. I poszedłem..., ale trochę inną trasą niż zawsze - przez Zielonki, Strzykuły i Kręczki do Koczarg. Z Koczarg do Starych Babic podjechałem sobie autobusem linii 719 i poszedłem dalej - Pohulanką do Janowa i ścieżką przez las do domu.











W sobotę, 21 stycznia 2023 r. z rana zrobiło się biało. A przecież dzień wcześniej spacer skończyłem po północy i było suchutko. Spadło około 15 cm śniegu - przynajmniej tyle było na dachach samochodów. Śnieg był mokry i ciężki, więc na ulicach i chodnikach zrobiła się breja.





Obstrykałem dwie imprezy: ŚPIEWAJMY I GRAJMY MAŁEMU w CK Izabelin i KONCERT NOWOROCZNY w DK Stare Babice. Wieczorem zaś (wprawdzie wpadłem spóźniony, gdyż robiłem zdjęcia na zieloneckiej imprezie) obejrzałem FILM JOHNNYCK Izabelin i obstrykałem spotkanie po projekcji. Wzruszyłem się kilkakrotnie - i tak ogólnie polecam wszystkim ten film opowiadający o relacji ks. Jana Kaczkowskiego i Patryka Galewskiego. Robiąc newsy na swoje strony internetowe obejrzałem dwa swoje ulubione filmy (dwa z wielu), czyli "Dzień Świra" (2002) i "Nic Śmiesznego" (1995), takie moje alter ego, czyli postacie filmowe, z którymi osobiście się utożsamiam (w szczególności ten pierwszy). Wieczorem obejrzałem skecze Kabaretu Moralnego Niepokoju, czyli mojego ulubionego. Tej nocy siedziałem bardzo długo przed komputerem.







W niedzielę, 22 stycznia 2023 r. pospałem ciut dłużej i tak naprawdę zaspałem na przedpołudniowy występ Kolędników w Laskach. Później poszliśmy do mamy (babci) w odwiedziny, a po południu obstrykałem koncert Scholi w Borzęcinie Dużym... TUTAJ i turniej brydżowy w Izabelinie... TUTAJ. Śnieg właściwie już stopniał w całości. Za miesiąc i jeden dzień będę już pełnoprawnym strażackim emerytem, a dziś przy okazji rozmowy z jedną panią otrzymałem propozycję nowej, ciekawej roboty, którą z przyjemnością bym przyjął.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

BUNKRY W CYBULICACH MAŁYCH

TRUSKAWSKA NORDIC'KA DYCHA

KAMPINOSKIE DEBŁY O ZACHODZIE SŁOŃCA