UROCZA RZECZYWISTOŚĆ PO WYPOCZYNKU


Kiedy sierpień, czyli drugi miesiąc wakacji zostanie przepołowiony to znak, aby wracać do pracy zawodowej i rozpocząć przygotowania do wydania nowych numerów moich czasopism. Nowy tydzień, to nowe wyzwania, nowe zmartwienia, ale także nowe radości.

Już we wtorek (16 sierpnia 2022 r.) po pracy pojechałem swoim pełnoletnim Fiatem Panda Van za Błonie, by odstawić kosiarkę do naprawy, która w sobotę odmówiła posłuszeństwa. Janek (strażacki emeryt) na robocie zna się jak mało kto, o czym mogłem przekonać się już w latach minionych. W podświadomości jednak cały czas tliła się myśl, że kosiarka po ok. 13 latach działania "umarła" całkowicie. Przez lata bowiem nie tylko kosiła trawę przy ul. Izabelińskiej i ugór wokół niej. Przez 11 lat dzielnie kosiła także nasze, sprzedane 2 lata temu 900 m kw. w m. Białe koło Gostynina. Panda z przestrzenią ładunkową, która aktualnie służy mi w szczególności do kolportażu gazet i tym razem sprawdziła się wyśmienicie.



Po powrocie wsiadłem na rower i swoją ulubioną trasą zrobiłem 50 km. Jechało się bardzo dobrze, a średnia prędkość wyszła 20 km/h, co uważam za niezły wynik, w szczególności, że 1/3 trasy to ścieżki rowerowe, po których ze względów bezpieczeństwa nie da się szybko jeździć. Po drodze nie sposób było ominąć pól owianych mgłą, co uwieczniłem na poniższych fotografiach. Bezpieczeństwo nade wszystko, czyli odblaskowa kamizelka i wiele lampek z przodu i z tyłu. Żałuję, że pomimo tylu apeli w dalszym ciągu wiele osób jeździ bez żadnego oświetlenia.







W środę (17.08.2022.) w pracy zawodowej obchodziłem mały jubileusz. To już 7 lat jak pracuję w Komendzie Głównej Państwowej Straży Pożarnej.
W ciągu dnia zadzwonił Janek i poinformował, że kosiarka "is dead", bo pomimo tego, że odpaliła, to dymi bez opamiętania i lepiej będzie kupić nową niż reanimować trupa. Tak też zrobiłem i idąc za ciosem kupiłem nową kosiarkę w jednym z babickich sklepów. Później Pandą zawiozłem ją do Janka, żeby przejrzał nowy zakup, przesmarował tu i ówdzie i przygotował do działań. Wieczorem szukałem tematów do nowych wydań gazet. W tym celu zrobiłem np. kilka fotek nowej stacji metra na Bemowie.





W czwartek (18.08.2022.) powtórka, czyli po pracy wyjazd do Janka w celu odebrania nowej przygotowanej do pracy kosiarki. Po powrocie pojechaliśmy do IKEA na szwedzkie klopsiki oraz uskuteczniliśmy krótki spacer z psem.


W piątek (19.08.) po pracy zawodowej i rozwiezieniu tabliczek wziąłem się za koszenie. Trawa po podsypaniu nawozem urosła jak głupia, ale przecież liczyłem się z tym. Nowa maszyna pięknie dała radę (ja też).




Później pięknie oświetleni pojechaliśmy na elektrykach i tak minął dzień.




W sobotę (20.08.) przez cały dzień jeździłem lub jeździliśmy na motocyklach. Różnymi drogami, blisko i daleko od domu. W sumie wyszło ponad 150 km. Zdarzyło się i Leszno i Kampinos, jak również Leoncin i Nowy Dwór Maz.  W tak zwanym międzyczasie szybciutko obstrykałem też trzy imprezy (Półmaraton, Piknik w Mościskach i Potańcówkę w Izabelinie) oraz zbierałem materiały fotograficzne do wydania gazet.










W niedzielę (21.08.) od rana wsiadłem na rower górski (leśny) i pojeździłem po ścieżkach KPN. Szlakiem niebieskim, żółtym, czerwonym i zielonym wyszło ponad 30 km. Z Palmir miał być jeszcze Mogilny Mostek, ale jak to mówią "mierz siły na zamiary", dlatego rozsądek kazał pozostawić jeszcze dalszą podróż na następny raz. I tak te 32 km. umęczyło mnie znacznie. Już sam nie wiem, która droga jest lepsza - piaszczyste wydmy, czy pagórki z wystającymi korzeniami. Na szlaku pusto i jak to mówił jeden z moich znajomych - jest radość, kiedy z rana pierwszy wjeżdżasz na szlak i wymiatasz spomiędzy drzew wszystkie pajęczyny. Tak było :-)















Wczesne popołudnie, to jazda na Suzuki Burgman 125 (155 km.), przez Brochów, Sochaczew, Wyszogród, Czerwińsk n. Wisłą i Zakroczym, oczywiście z wjeżdżaniem do centrum tychże miejscowości (bez robienia zdjęć).





Popołudnie i wieczór to przejażdżka Smartem Fortwo w radomskie, rodzinne strony. Przez Białą Rawską, Nowe Miasto n. Pilicą, Klów, nad zalew w Domaniowie i z powrotem przez Potkannę, Wrzos i Przytyk, czyli "przez miasta i wioski jeździ Starnowski".





Słoneczną niedzielę zakończyło nieduże kółko na hulajnodze elektrycznej. Ps. nasi strażacy w niedzielę cali i zdrowi wrócili z misji ratowniczej, którą prowadzili na terenie Francji.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

BUNKRY W CYBULICACH MAŁYCH

TRUSKAWSKA NORDIC'KA DYCHA

KAMPINOSKIE DEBŁY O ZACHODZIE SŁOŃCA